Wywiad z Angeliką Fojtuch

Podczas naszego ostatniego spotkania przy okazji Twojej retrospektywnej wystawy „Angelika Fojtuch. Warstwy Dzieła Nieobecności” w Gdańskiej Galerii Miejskiej, rozmawiałyśmy między innymi o archiwizowaniu i pokazywaniu dokumentacji artystycznej tak efemerycznej sztuki jaką jest performance. Na Twojej wystawie nie było konwencjonalnej formy dokumentacji jaką jest fotografia. Dlaczego?

Dokumentacja performance jest w moim przekonaniu tożsama z moją performerską wizją, jest przedłużeniem procesu twórczego, kolejną decyzją o komunikacji i jej formie. Środki jakimi dokumentujemy performance, stwarzają za każdym razem inne możliwości i inne ograniczenia w odniesieniu do pierwotnej akcji, która działa się wielowymiarowo.
Coś, co w swojej naturze jest żywe i wymyka się kontroli, ujarzmiamy w nowy porządek, jakim jest środek dokumentacji. Wielowymiarowość życia (performance) spłaszczamy do wymiaru kompozycji zapożyczonego medium: ujęcia fotograficznego, montażu filmowego lub słowa.
Te ograniczenia jak każde inne granice wywołują twórczy ferment. Wówczas odkrywa się kolejna przestrzeń do eksperymentu. Dokumentacja performance z racji na nieodłączny jej element improwizacji, z reguły nie jest perfekcyjna pod względem techniczno-formalnym. Oczywiście, może to być też jej atutem i stwarzać dodaną, indywidualną wartość.
Ta gatunkowa niedoskonałość doprowadziła mnie do stworzenia jej alternatywnej funkcji, quasi użytkowej. W ten sposób powstała dokumentacja performance w formie tekturowych pudełek, chust, układanek i light-boxu.
Nie ma performance’u bez kontekstu, w czasie realnym. Tutaj, kiedy tracimy pierwotny kontekst, dokumentacja abstrahuje od niego i stwarza go na nowo. W takim znaczeniu dokumentacja uczestniczy w performatywnym procesie generowania znaczeń.

Dokumentem performance’u „co nas dzieli to nas łączy”, który odbył się w ramach wystawy „Close Stranger” w CSW Łaźnia w Gdańsku w 2014 roku, są dwie tkaniny z nadrukiem zdjęć, które właściwie są dokumentacją, jednak na innym podłożu. Czy mogłabyś opowiedzieć, dlaczego tutaj zdecydowałaś się na takie rozwiązanie, zamiast pokazania dokumentacji wideo, jak przy innych pracach lub na Twojej stronie internetowej.

Formą dokumentacji performance „co nas dzieli to nas łączy” są chusty. Ich transparentność w praktyczny sposób zasłania, ale nie oddziela. Ta cecha pozwala zastąpić nimi na przykład wiszące w oknie ciężkie zasłony. Świetnie sprawdzą się również jako plażowe tuniki.
Motyw przedstawiony na chustach składa się z dwóch, następujących po sobie w czasie, ujęć performance’u. Przedstawiam tutaj przejście ze stanu obecności w nieobecność lub na odwrót, nieobecności w obecność, kolejność nie jest tu taka jednoznaczna. Tematem obecności i nieobecności w performance zajmuję się od paru lat.
Płynność, ulotność i umowność zapisu naszej pamięci, którą archiwizujemy performance, traktuję tutaj w sposób rzeźbiarski. Pamięć jest plastyczna. Na materiał dokumentacji tego performance’u wybrałam żorżetę – lekką, przejrzystą tkaninę o matowej, nieregularnie pomarszczonej powierzchni.
Żorżeta układa się w nietrwałe plisy i fałdy pamięci o Close Stranger.

Chusty – dokumentacja performance Co nas dzieli to nas łączy, Angelika Fojtuch, 2018, model: Marlon Red, Cristiana Negoescu, fot. Joern Andreas
Chusty – dokumentacja performance Co nas dzieli to nas łączy, Angelika Fojtuch, 2018, model: Cristiana Negoescu, fot. Joern Andreas

Dużo podróżujesz. Bierzesz udział w festiwalach dedykowanych performance na całym świecie, doświadczasz innych kultur i stykasz się z rozmaitymi tradycjami. Twoje akcje odnoszą się również do Twoich osobistych doświadczeń. Pokazujesz light-box, który jest dokumentacją pracy „Caro”. Jaka historia kryje się pod tym tytułem?

Jest to forma dużego, reklamowego light-box’u, w stylu przepierzenia przystanku autobusowego. Wyobrażam sobie dokumentację tego performance i jego nową funkcję jako obiekt użytkowy w przestrzeni miejskiej. Oświetleniowy obraz przedstawia dno urwiska i moje spętane nagie ciało, ciało białej kobiety, której stopy podobnie jak na dawnych sakralnych malowidłach są pozłocone.
Historia mojego pobytu w Republice Dominikańskiej nadaje się na scenariusz drugiej części popularnego niegdyś filmu „Angelika wśród piratów” (śmiech) … Faktycznie tytuł tego filmu towarzyszył mi od dzieciństwa. Można przypuszczać, że moc wypowiadanych, tytułowych słów przeniosła mnie w realne doświadczenie współczesnego piractwa, w pozornie rajskiej scenerii karaibskiej wyspy. Osobiście przekonałam się o dramatycznych konsekwencjach kolonializmu i niechcąco odziedziczonej przeze mnie tożsamości gringo.
Rezydencja artystyczna na granicy życia i śmierci dostarczyła całe spektrum wrażeń w gorących rytmach karnawału: złoty łańcuszek, maczeta przy szyi, jacht, worek z białym proszkiem, tropikalne komary, infekcja, amulety, czarownicy, trzy kradzieże, areszt, policja, prawnicy, korupcja, oddział do spraw przemocy nad kobietami, eskorta, lotnisko.
Performance w takiej sytuacji i tak jak go definiuję, to niezawodny i ostatni środek komunikacji, który pozostaje, gdy wszystkie inne zawiodły. Sprawdza się w każdym rejonie i okolicznościach.

Ręka kuratora, Puerto Plata Dominikana, 2012, fot. Angelika Fojtuch
Caro, performance Angelika Fojtuch, Puerto Plata Dominikana, 2012, fot. Pam Patterson

Mieszkasz i pracujesz w Gdyni i Dusseldorfie. Doktorat realizujesz na uniwersytecie w Poznaniu. Od dwóch lat prowadzisz eksperymentalną przestrzeń wystawienniczą „GATE art zone” w Dusseldorfie. Jest to pięć betonowych wnęk, w ścianie bulwaru nad Renem. Kogo zapraszasz do współpracy?

GATE art zone jest w moim zamyśle takim łącznikiem między różnymi światami, sąsiadami, artystami, dyscyplinami, kulturami. Jest bramą, która stwarza możliwość mentalnej transgresji.
W wymiarze programowym stwarza możliwość niezależnej od ekonomii art worldu artystycznej współpracy na międzynarodowym poziomie. Najchętniej zapraszam artystów, których ciężko odszukać. Są to artyści, którzy doceniają w swojej twórczości lub dopuszczają element performatywny. Są również gotowi na fizyczną utratę lub zniszczenie wystawionej pracy jako efekt społecznego dialogu, w warunkach otwartej przestrzeni publicznej.
Współczesne tendencje kulturowo-rynkowe ograniczają coraz bardziej taką gotowość, dlatego w mojej ocenie, mentalna transgresja stanowi główną wartość tego projektu.
Zapraszam do odwiedzenia strony https://gate-art-zone.net na której znajdują się informacje o wszystkich wydarzeniach i artystach, którzy zrealizowali świetne prace, specjalnie do tej przestrzeni.

GATE art zone, Düsseldorf, 2018, fot. Angelika Fojtuch
GATE art zone 8, Manhattan – Angelika Fojtuch – Simone Letto, 2018, fot. Angelika Fojtuch
GATE art zone 3, Brama – Angelika Fojtuch, 2017, fot. Agnieszka Krasowska
GATE art zone 3, Brama – Angelika Fojtuch, 2017, fot. Agnieszka Krasowska

Dokumentacje Twoich performance’ów znajdują się w polskich i zagranicznych kolekcjach. Jaki jest stosunek galerzystów? Czy możemy w przypadku performance mówić o rynku sztuki?

Nie wiem, jaki jest stosunek galerzystów. Dokumentacje moich performance znajdują się w kolekcjach muzealnych.
Tam, gdzie zaczyna się rynek kończy się czas i przestrzeń na performance, a zaczyna się show.

Jaka jest kondycja sztuki performance w Polsce i na świecie?

Kondycja sztuki performance jest zawsze tożsama z kondycją człowieka.

Rozmawiała: Aleksandra Grzonkowska

Udostępnij: